Chwila nieuwagi
i cała misterną konstrukcję szlag trafia.
Trafił. Ręka daleko od nogi, włosy wyciągają się jak mogą by dosięgnąć podbródka, który poszybował i spoczął majestatycznie w kałuży. O duszy lepiej nie mówić.Półka, która wisiała nad moim łóżkiem zawaliła się w końcu od ciężaru życia. Przygniotła. Kiedy się spod tych wszystkich książek, papierów, materiałów, ściąg wygrzebię?