- - - - - - - - - -
[poeci idą do nieba, za swój bunt, za swoją miłość]
Słyszę jak deszcz po lisciach coraz częściej pluska Tak mnie nuży zwłok moich w zaświaty wywózka
Na kołach, co się kręcą choć nie wiedzą drogi
Dla mnie już tylko mroki i mroków rozłogi.
Boże, czemus dał duszę co snu musi żebrać-
I życie, które można tak łatwo odebrać?
I czemuś mnie z takiego utworzył marliwa
Że mnie w tę obcą ciemność byle noc porywa?
Czemu nieśmiertelniejesz na moim pogrzebie?
Czemuś zabił mnie jadem, co nie truje ciebie?
Czemu nuży mnie zwłok mych z zaświaty wywózka,
a deszcz po żywych liściach coraz gęściej pluska?
Leśmiuch